Polskie firmy na pogotowiu – Portal PR - 24PR




Polskie firmy na pogotowiu

07.07.2009 Kategoria: Agencje PR. Autor: ipis

pogotowie_prW skrócie PPR, czyli Pogotowie PR. Dla kogo? Dla polskich firm. Od rodzinnych po koncerny, kliniki, panie z dziekanatów, prezesów małych i średnich firm, fachowców, którym relacje z mediami pozwolą na kontakt z szerszą publicznością. Słowem dla wszystkich, którzy nie wiedzą jak powiedzieć światu, że w ich firmie dzieje się coś ciekawego i można w niej kupić coś, czego niejeden Polak potrzebuje.

Agencja Kobold Public Relations uruchomiła Pogotowie PR – darmowe doradztwo dla firm i instytucji, które nie wiedzą jak poradzić sobie z udzielaniem informacji mediom, a w swoich strukturach nie mają biura prasowego. Pogotowie PR to także projekt badawczo-szkoleniowy, ale i gratka dla młodych, szukających zatrudnienia w branży PR. Pogotowie jest nie lada wyzwaniem nie tylko dla doświadczonych menagerów od komunikacji, ale i dla stażystów. Będą oni zapoznawać się z przypadkami, trafiającymi do pogotowia i tym samym szlifować warsztat PR-owca – mówi Aleksandra Ślifirska, szefowa Agencji.

– Proszę zadzwonić jutro, albo za tydzień, wtedy prezes na pewno udzieli informacji – słyszą najczęściej przedstawiciele mediów.

Wystarczy jeden telefon dziennikarza, a w firmie szaleje burza w szklance wody. Nikt nie ma czasu na udzielanie informacji. Prezes jest na spotkaniu, które nie wiadomo kiedy się skończy. Szef działu zachorował. Asystentka zarządu oprowadza właśnie delegację ze Szwajcarii. To standardowe zachowanie w polskich firmach. Alergia na media dotyczy nie tylko pracowników, ale przede wszystkim zarządy. – Prezesi nie zdają sobie sprawy, ile tracą – nie podejmując współpracy z mediami. Częściej zgadzają się na kilkutysięczne reklamy niż wywiad, który daje o wiele większe korzyści w docieraniu do klienta. Powód? Brak wiedzy, warsztatu, doświadczenia w budowaniu strategii informacyjnej – informuje Ślifirska.

Zdaniem Ewy Paduch, dziennikarki portalu iWoman.pl, współpracującej także z redakcją Marketingu przy Kawie, Pogotowie PR bardzo ułatwiłoby m.in. współpracę z uczelniami, ponieważ czasem trudno jest uzyskać od nich dane, niezbędne do różnego rodzaju raportów. – Kiedy pytałam o liczbę studentów na roku, czy konkretnym kierunku studiów, odsyłano mnie raz do dziekanatu, innym razem do biura karier. Niestety pracownicy dziekanatu nie tylko nie mają czasu na poszukiwanie dla nas takich informacji, ale często się zastanawiają czy w ogóle wolno im udostępniać tego rodzaju dane mediom – mówi Ewa Paduch.

W większości przypadków telefon dziennikarza do polskiej firmy budzi strach. Zdaniem Marka Lutego, jednego z najlepszych trenerów według miesięcznika PROFIT, Międzynarodowego Trenera Zarządzania wg standardów Uniwersytetu Thames Valley w Londynie, z mediami trzeba nauczyć się żyć. – Pomysł wydaje mi się bardzo trafiony i cenny, bo prawda jest taka, że wcześniej czy później z mediami mamy kontakt, zwłaszcza jeśli prowadzimy liczący się biznes – dodaje Luty. Znany trener zastanawia się jednocześnie czy nazwa POGOTOWIE jest trafiona. Zdaniem Ślifirskiej nazwa „Pogotowie” ma sugerować udzielanie pierwszej pomocy – skuteczne doradztwo na gorąco, szybki kurs jak należy postąpić.

Katarzyna Wolnik z Dziennika Zachodniego Polska The Times, uważa, że pracownicy w większości firmach, którzy z dziennikarzem mają okazję rozmawiać, nie są do tego w ogóle przygotowani. – Często bywam odsyłana do prezesa. Najczęściej jednak okazuje się, że prezes jest na zebraniu, które nie wiadomo, kiedy się skończy, albo nie ma go w firmie i nikt nie wie, kiedy będzie na miejscu. Zaczyna się więc cała lista argumentów, które powodują, że wtedy, delikatnie rzecz ujmując, jestem zdenerwowana – zwłaszcza jeśli na komentarzu akurat tej firmy bardzo mi zależy. Ale jeśli szukam ciekawego głosu eksperckiego, szukam kogoś innego, a tamtą firmą nie zawracam sobie głowy. No cóż, wtedy tej pierwszej z pewnością przydałoby się „pogotowie”. Szef nie wypowie się na łamach gazety, a to przecież zawsze jakiś rodzaj reklamy – mówi Wolnik.

Inne doświadczenia, choć podobne przytacza Ewa Paduch. – Problem jest z dużymi przedsiębiorstwami i korporacjami, gdzie po pierwsze nie ma działu PR, z którym można się skontaktować, a po drugie: droga do uzyskania zgody kierownictwa na publikację jest tak długa, że niekiedy trzeba rezygnować z wypowiedzi przedstawicieli tych firm. – komentuje dziennikarka. Na pytanie czy: łatwo zdobyć informacje na czas – dziennikarze twierdzą, że otrzymują je z opóźnieniem – niekiedy tygodniowym, co w praktyce oznacza, że nie znajdą się one w artykule, który często pisany jest w ciągu jednego dnia.

Do trudnych we współpracy Paduch zalicza także działy HR dużych firm o kapitale zagranicznym. – Często nie odbierają telefonów, nie odpowiadają na maile. Dziennikarka podaje także przykład firm, których pracownicy obawiają się czy publikacja ich zdjęcia dowodowego lub legitymacyjnego, nie jest naruszeniem praw autorskich fotografa z zakładu fotograficznego gdzie je wykonano. Wiedza na temat tego „co można i jak można” jest naprawdę znikoma. – Doradztwo naprawdę się przyda, a nam dziennikarzom zdecydowanie ułatwi to pracę – mówi Paduch.

Jej zdaniem pomysł jest trafiony. – Spotkałam się raczej z pogotowiem dziennikarskim, ale nie PR-owym. Wydaje mi się, że z Pogotowia powinny skorzystać zarówno firmy prywatne jak i państwowe, instytucje oraz uczelnie, którym zależy na dobrym wizerunku. Myślę, że tego rodzaju usługa w skuteczny sposób mogłaby też zastąpić funkcjonowanie działów PR w niektórych firmach przyczyniając się tym samym do obniżenia ich kosztów związanych z utrzymaniem zespołu.

Pogotowie PR docelowo jest projektem edukacyjnym, może skontaktować się z nim każdy przedsiębiorca, który chciałby się dowiedzieć jakie korzyści, przynoszą firmie kontakty z mediami, a tych nie jest mało. Pozytywny rozgłos, wyróżnienie się z tłumu to dzisiaj podstawa każdego biznesu.

źródło: Kobold Public Relations

Podobne wpisy:







Wszelkie prawa do portalu w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych zastrzeżone są na rzecz MERKON GROUP CEZARY KRAJEWSKI i odpowiednio na rzecz współpracujących podmiotów i nie mogą być rozpowszechniane w całości bądź w części (także kanały RSS) bez uprzedniej pisemnej ich zgody.