Dyktatura agencji ratingowych – Portal PR - 24PR




Dyktatura agencji ratingowych

19.04.2013 Kategoria: Makrodane. Autor: admin

Przyczyna obecnego kryzysu jest niewątpliwie wielopłaszczyznowa i trudno tak naprawdę wskazać jeden element, który całkowicie odpowiadałby za załamanie światowych finansów. Jednakże przemożny wpływ agencji ratingowych na gospodarkę wielu państw, stawia je w roli ekonomicznej szarej eminencji stojącej za tragedią wielu zwykłych ludzi, którzy teraz muszą zapłacić z własnej kieszeni

Wszystko zaczęło się parę lat przed wybuchem światowego kryzysu, kiedy to rozpasane agencje ratingowe, nie bacząc na niebezpieczeństwa płynące z ich działalności, rozdawały pozytywne opinie na derywaty hipoteczne. W momencie kiedy pękła bańka nieruchomości w Stanach Zjednoczonych, okazało się, że większość papierów, które zachwalała agencja S&P to zwykły bubel niewarty „jednego centa”.

Jak by tego było mało, w trakcie dochodzenia wyszło na jaw, że za ekspertyzy nie płacili potencjalni klienci a same banki chcące sprzedać swoje produkty jak największej liczbie potencjalnych inwestorów. Oczywiście sama S&P do niczego nie chciała się przyznać, a sprawa rozmyła się na tyle szybko, że nie pozostał po niej żaden ślad. Zachęcone bezkarnością, agencje kontynuowały swój proceder w najlepsze, jednak tym razem nieco mniej nachalnie i „w trosce o dobro inwestora”. Swoją uwagę skupiły na ratingach rządów.

Dla osób, które na co dzień nie interesują się ekonomią warto przypomnieć, że agencja ratingowa wystawiając swoją opinię w kontekście stabilności podmiotu pożyczającego, czyli ryzyka niewypłacalności, wpływa na jego ogólne postrzeganie oraz wiarygodność.
To istotne narzędzie jakim dysponują agencje sprawia, że wiele potęg gospodarczych oraz wpływowych polityków drży przed ich użyciem. Przykładów nie trzeba szukać daleko.
Po obniżce wiarygodności kredytowej Wielkiej Brytanii, premier David Cameron tracąc zaufanie swoich wyborców, musiał tłumaczyć się w Izbie Gmin ze swoich działań, które rzekomo doprowadziły do decyzji Moody’s. Trudno wyobrazić sobie lepszy oręż w rękach opozycji.

 

Podobnych przykładów jest jeszcze wiele i tak naprawdę można je mnożyćw nieskończoność, istotą jest jednak fakt nadmiernego przywiązywania wagi do decyzji agencji, co w rezultacie doprowadziło do rozwoju ich dyktatury, przed którą uginają się nawet najwięksi.  Unia Europejska mając na uwadze te wszystkie aspekty, postanowiła na własną rękę  poradzić sobie z tym, bądź co bądź, ogromnym problemem. Naturalnie, zrobiła to w swoim iście socjalistycznym stylu, przyznając Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (EUNGiPW) wyłączne uprawnienia nadzorcze nad agencjami ratingowymi zarejestrowanymi w UE, w celu scentralizowania i uproszczenia ich rejestracji oraz nadzoru na poziomie Unii Europejskiej[1]. Dodatkowo, europejscy politycy postanowili zwiększyć odpowiedzialność cywilną agencji i konkurencję pomiędzy nimi. Rozwiązaniem zupełnie wystarczającym byłoby wspieranie rodzimych banków i zachęcanie ich do własnych analiz wiarygodności kredytowej, co pozwoliłoby na uniezależnienie się od takich potęg jak S&P, czy Moody’s.

Nadmierna siła agencji ratingowych rodzi swoistą patologię w świecie finansów. To z kolei przekłada się na wiele sfer wewnątrz danego państwa, łącznie ze zmianami socjopolitycznymi. Nieograniczona wręcz możliwość naciskania na przywódców politycznych skłania do się sięgania po coraz więcej. Oby za jakiś czas nie skończyło się to kolejną finansową katastrofą.

dr MACIEJ JĘDRZEJAK, ekspert ds. międzynarodowych rynków walutowych i globalnych procesów gospodarczych

Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska


[1] Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 513/2011 z dnia 11 maja 2011 r. zmieniające rozporządzenie (WE) nr 1060/2009 w sprawie agencji ratingowych, Dz.U. L 145 z 31.5.2011.

Podobne wpisy:







Wszelkie prawa do portalu w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych zastrzeżone są na rzecz MERKON GROUP CEZARY KRAJEWSKI i odpowiednio na rzecz współpracujących podmiotów i nie mogą być rozpowszechniane w całości bądź w części (także kanały RSS) bez uprzedniej pisemnej ich zgody.